Właściwie wcale dziś nie potrzebuję czekolady – nastrój mam świetny od samego rana! Pierwsze, co ujrzałam po przebudzeniu, to delikatne płatki śniegu za oknem. Zaskoczenie! Cały świat przykryty białym puszkiem. Czarodziejsko, niestety tylko do wczesnego popołudnia. Mam nadzieję, że Święta w tym roku będą białe :-) Tymczasem ślę pozdrowienia od Bałwanka, który niestety już się ulotnił – w taki sam sposób, jak ten krem czekoladowy rozpływa się w ustach ;-)
Krem czekoladowy
- 250 g ciemnej czekolady
- 200 ml wody
- 300 ml słodkiej śmietanki 30 %
- 80 g masła
- 80 g cukru*
* ja użyłam cukru ze startymi fasolkami tonki – przepis tutaj. Do kremu można dodać również / lub w zamian: wanilię, przyprawę do piernika, kieliszek ulubionego likieru, whisky, rumu czy łyżeczkę kawy rozpuszczalnej.
- Czekoladę połam na kawałki, wrzuć do rondelka z grubym dnem wraz z wodą i 200 ml śmietanki. Doprowadź do wrzenia, a następnie zmniejsz ogień i pozostaw, aby sobie spokojnie pyrkało przez 10 minut. Następnie zdejmij z ognia.
- Przygotuj karmel: cukier wymieszaj z 2 łyżkami wody, gotuj w rondelku do momentu, aż zgęstnieje i nabierze złocistego koloru.
- Połącz karmel z czekoladą. Jeśli karmel stwardnieje, możesz ponownie lekko podgrzać całość.
- Dodaj do kremu pozostałe 100 ml śmietanki oraz masło. Wymieszaj, aż powstanie jednolity gładki krem.
- Krem przyjmuje odpowiednią konsystencję po schłodzeniu w lodówce. W temperaturze pokojowej jest rzadszy. Możesz go wtedy podawać w jako gęstą polewę do lodów, deserów, ciasteczek, itp. Smaczego!
Przepis z “Elle à table“


Ja zapewne wyjadłabym go łyżeczką ze słoiczka ….. jak widzę tą łyżkę oplecioną kremem to mi ślinianki bardzo intensywnie pracują:) Buziolek
:-)
A czekolada właśnie wtedy smakuje najlepiej, gdy jej jedzenie nie jest nastrój-poprawiającą-koniecznością, a niczym nie wymuszoną rozpustną przyjemnością :-)
Ja uwielbiam zawsze – bez względu na nastroje i okoliczności :-)
czekolada…nie mam w domu a zjadłoby się takie cudo. A mały bałwanek przesłodki…szkoda, ze już się ulotnił :)
Nie sądzicie, że do tego orzechowego chełmu jakiś mały karabin by mu się przydał? Tak mi się jakoś skojarzyło :-D Pozdrawiam!
nie, on wygląda na bałwanka pacyfistę :)
Aha, no dobrze :-)
:)
Widziałam raz tonkę w sklepie i przez takie przepisy żałuję, że nie kupiłam, chociaż już miałam taki zamiar;( Pycha!
Cudny ten bałwanek;) Już widzę, że krem ma bardzo fajną konsystencję, pycha;)
Świetne zdjęcia, szczególnie bałwanka ;-) a przepis na krem b. fajny
Uwielbiam czekoladę!!! Myślę, że ten krem idealnie nada się do przełożenia biszkopta :) a co to za fasolka? nie słyszałam o niej wcześniej, produkt całkowicie mi nie znany.
To wspaniała delikatna przyprawa, niestety dość mało popularna. Piszę o niej więcej tutaj: http://crummblle.wordpress.com/2012/05/12/tonka/
Super balwanek! Marzy (mazy??) mi sie zeby kiedys Swieta spedzic biale… Krem czekoladowy wydaje mi sie znakomity na taka pogode. :-)
Wygląda świetnie, wręcz smakowicie. Lubię czekoladę, ale tak bez przesady. :)
Powód do zjedzenia czekolady zawsze się znajdzie. Jak nie na troski to dla przyjemności :) Ja chętnie wezmę po porcji i na smutki i na szczęście. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Pozdrawiam, Kasiu :-)
wydaje się idealnym rozwiązaniem w razie nagłej inwazji czekoladoholików :)
Bałwanek pierwsza klasa!
A o czekoladzie to ja mówić mogę dużo, jeść tym bardziej :)